
Wybrać najbardziej banalny, najbardziej kliszowaty i manistreamowy utwór z całego dorobku muzyki klasycznej i napisać o nim wiersz, no okej. Napisać wiersz nawiązujący do jego tytułu, a nie do samej muzyki, no okej. Tak nota bene, tytuł "Sonata księżycowa" jest przez większość teoretyków i historyków muzyki uważany za błędną interpretację utworu. Bardziej właściwą i trafną interpretacją byłoby "pożegnanie z życiem", zresztą o tym jest ten utwór. O wyłączeniu się z życia, o ciężkiej chorobie. Radzę poczytać trochę zanim zabierzesz się za interpretację muzyki klasycznej, albo przynajmniej spróbować wyjść poza ramy banału i mainstreamowej interpretacji, bo tak wychodzi nieco... płytkie.